My Followers ;-*

czwartek, 25 września 2014

Błoto z Morza Martwego - White Flowers Experience



Witajcie

Ostatnio trzymała się mnie zła passa..  Mam nadzieję, że to już koniec zmartwień i że w końcu będę mogła odetchnąć. Teraz tylko muszę znaleźć jeszcze pracę i zająć się angielskim, co w zasadzie będzie przyjemnością.

Dzisiaj chcę Wam przedstawić to co świnki lubią najbardziej <hihi> czyli BŁOTO Z MORZA MARTWEGO marki White Flowers Experience. Miałyście okazję go używać?

Błotka po raz pierwszy użyłam dopiero w tym roku. Jakoś nie mogłam się przekonać do tej formy zabiegów i muszę Wam powiedzieć, że żałuje że dopiero teraz odkryłam to cudeńko!


W ogóle co to jest za produkt?


Jest to suszone błoto z Morza Martwego. W 100% naturalne – czyli bez zbędnych barwników, konserwantów i innych dodatków chemicznych. Wykorzystywane jest ono do samodzielnego robienia masek, które możemy nakładać zarówno na twarz jak i na całe ciało.



Po co go używać?

Błoto ma wiele właściwości, dlatego stosuje się je w salonach SPA:
Regeneruje, pielęgnuje i odżywia skórę uprzednio ją oczyszczając i wygładzając. Pozostawia skórę świeżą matową i nawilżoną. Pobudza krążenie krwi i metabolizm skórny, dlatego świetnie nadaje się jako zabieg antycellulitowy oraz przeciw rozstępom. Pomaga usunąć zmęczenie zarówno fizyczne jak i psychiczne. Może być ważnym uzupełnieniem w terapii trądziku, łuszczycy, atopowego zapalenia skóry, egzem i łojotoku. 


Jak widzicie właściwości ma sporo, ale czy naprawdę błoto jest takie super?

Raczej nie jestem uczulona na nic więc nie robiłam też żadnej próby uczuleniowej. Od razu nałożyłam maskę na buzię. I po chwili myślałam, że to był błąd.. I wcale nie chodziło mi o nie zbyt przyjemny zapach. Buzia zaczęła mnie palić i chciałam się jak najszybciej jej pozbyć z twarzy. Po chwili jednak stwierdziłam, że jest to naturalna reakcja i że dam radę wytrzymać trochę dłużej. Maskę trzymałam około 10-15 minut. Po zmyciu moja skóra była zaczerwieniona, gdzie niegdzie nawet bardzo. Na szczęście maskę zaaplikowałam sobie wieczorową porą kiedy nie musiałam już nigdzie wychodzić – zaczerwienienie zniknęło po dobrej godzinie a może i dłużej? Nie pamiętam. 



Co zauważyłam? Wyraźnie oczyszczoną i odświeżoną cerę, która została dodatkowo lekko napięta i co najważniejsze przez długi czas się nie błyszczała - czyli wydzielane sebum zostało zredukowane.
Od tamtej pory starałam się w miarę regularnie używać błotka na twarz ale także na całe ciało.  (Bardzo fajnie się wygląda – naprawdę xd!) Po maskach na ciele zauważyłam jeszcze więcej plusów niż przy nakładaniu jej tylko na twarz. Skóra widocznie była ujędrniona i napięta, cellulit jakby mniejszy i oczywiście krostki na plecach z którymi się zmagam od jakiegoś czasu zaczęły się pojawiać sporadycznie! Dlatego też będę kontynuowała zabiegi z błotkiem - zwłaszcza, że po nich nawet samopoczucie było lepsze. A pieczenie? Z każdym zabiegiem co raz mniejsze więc nie przeszkadza mi to.



Te błotko jest moim must have!

W słoiczku znajduje się tylko 500 gram ale jest ono wydajne i z pewnością starczy nam na kilka takich zabiegów. Plusem jest też to, że jest tanie – koszt takiego opakowania to coś koło 20zł

Co do aplikacji:

 to ja mieszałam błotko z wodą mineralną. W zależności od obszaru, który chciałam pokryć,
wybierałam  od 2 do 8 dużych kopiastych łyżek. Jak widziałam że w miseczce brakuje mi mazi to ją
dorabiałam. Aplikacja jest szybka, może nie należy do tych najprzyjemniejszych bo zapach błotka
wyraźnie czuć, ale dla efektów warto!



Naprawdę jak nigdy nie widzę w produkcie minusów <3

Używałyście? Co sądzicie o nim?

Miłego wieczoru!

xoxo

37 komentarzy:

  1. fajnie jak oczyszcza,podziwiam ,że wytrzymałas to pieczenie ja od razu zmyłabym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też piekło, i to nie raz. Za to ma u mnie minusa :)

      Usuń
    2. mnie już o dziwo nie piecze tzn minimalnie więc nie przeszkadza mi ;)

      Usuń
  2. z chęcią wypróbowałabym ją ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. masz przepiękną cerę!!
    he he he ja zanim zrobiłam dobre zdjęcie na twarzy to już wszystko mi wyschło! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do pięknej cery to mi daleko :D
      mi nie raz już wszystko zasychało na twarzy ale nie miałam żadnych problemów ze zmyciem :P

      Usuń
  4. śliczną masz cerę :*

    http://nikoladrozdzi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie powiem, produkt zaskakuje nie tylko nazwą, ale też wyglądem! Ale chętnie bym wypróbowała :)

    Zajrzysz?:)
    iamfuckingcrazybutiamfreee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie używałam, ale chętnie bym sięgnęła po to błotko ;) Do twarzy Ci z nim :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Też próbuję się przekonać do tego typu maski, ale boję się póki co o moją wrażliwą cerę ;) Za to nie wpadłabym, żeby wykorzystać ją do ciała - na pewno spróbuję :D
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też się bałam na początku bo moja buzia na prawdę jest strasznie wrażliwa do tego mam problemy z naczynkami więc błota nie powinnam używać, ale co tam! :D

      Usuń
  8. Fajnie wyglądasz :D
    Chętnie bym wypróbowała

    OdpowiedzUsuń
  9. kiedyś miałam taki nieprzyjemny incydent z maską, jednak "efekt był dużo większy". u mnie buzia mnie tak paliła, że nie mogłam tego nie zmyć od razu i później była tak potwornie czerwona, że dopiero okłady z mleka mi pomogły :( ale pewnie ta maska tak działa rzeczywiście przez to oczyszczanie :)
    http://whatisinthehat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fakt ;/ może pomogłoby Ci mieszanie tego błotka z jogurtem naturalnym lub z kefirem - to znacznie łagodzi jego skutki ;)

      Usuń
  10. Żałuję, że nie kupiłam jak byłam w Polsce i oglądałam je w Rossmanie, następnym razem wezmę na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja bym nie wytrzymała pieczenia, gratuluję wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdzie go jeszcze nie widziałam, muszę się rozglądnąć za nim :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze, że to pieczenie coraz mniej doskwiera ;) rzeczywiscie cena za taki wydajny produkt jest zachęcająca ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeśli by mnie piekło z pewnością nie aplikowałabym go na twarz...
    Co nie zmienia faktu, że sama mam ochotę je przetestować na własnej skórze ;))

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie miałam takiego błotka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hi, every time i used to check web site posts here in the early hours in the dawn, for the reason that i enjoy
    to find out more and more.

    Also visit my web site; flipping Houses

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam to błotko, raz użyłam i zapomniałam o nim;p

    OdpowiedzUsuń
  18. stosowałam na ciało i bardzo byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakby mnie zaczęło piec pewnie zmyłabym od razu i nie dała kolejnej szansy :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam to błotko i już kilka razy aplikowałam je na twarz jako maseczkę i za każdym razem bardzo piekła mnie twarz i po zmyciu była bardzo czerwona. Staram się przedłużać czas trzymania jej na twarzy ale to pieczenie jest jednak dyskomfortem w jej stosowaniu. Na inne partie ciała jeszcze jej nie stosowałam ale możne się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Amazing! This blog looks exactly like my old one! It's on a totally different topic but
    it has pretty much the same page layout and design. Wonderful choice of colors!


    Here is my site Learn More Here

    OdpowiedzUsuń
  22. Powiem, że wygląda zachęcająco, chociaż wolę jak wszystko ma kremową konsystencję, bo nie lubię się babrać z rozrabianiem maseczek :)
    PS: Wspominałaś mi na blogu, że wybierasz się do USA jako Au Pair, robiłaś już coś w tym kierunku czy na razie się zastanawiasz ? bo powiem Ci kochana, że też mnie to strasznie korci, a nie koniecznie wiem jak się do tego zabrać, a jeszcze trzeba doświadczenie w moim przypadku zebrać i prawko zrobić xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach a myślałam, że bym miała z kim się zgadać odnośnie wszystkiego :D. Doświadczenia to na razie nie mam żadnego, no i prawko, więc nie prędko się zabiorę, pierw to muszę ogarnąć, zanim zacznę wszystko planować, ale kiedyś na pewno. Jak to sobie tłumaczę "Jeśli nie USA, to Australia, a jak mnie tam nie ze chcą to i UK nie pogardzę xD".

      Usuń
  23. Mam to błotko w planach zakupowych, ale najpierw muszę zużyć zapasy glinek ;)

    OdpowiedzUsuń

Hej :) Dziękuję za komentarz! To bardzo miłe, że zostawiłaś po sobie tutaj ślad :)

Hi :) Thanks for Your comment.

xoxo